Byłem w klubie ze striptizem

Nie wiem jak was, ale mnie zawsze zastanawiało jak to jest w klubie ze striptizem. Nie chodzi o to, że chciałem tam iść, żeby zobaczyć cycki. Chodzi chyba o tą atmosferę, która jest w środku. Na filmach zawsze załatwiane tam są wszystkie gangsterskie biznesy, smugi dymu ograniczają widoczność, a banknoty wirują w powietrzu. Po prostu zawsze ciekawiło mnie, co chowa się za tą ciężką kurtyną, jak wygląda naprawdę świat dozwolony tylko dorosłym.

No więc. Mój pierwszy rok studiów, spotkanie ze znajomymi na mieście, środek tygodnia, na drugi dzień wykłady dość wcześnie rano, dlatego około 22 wszyscy zaczęli się powoli zmywać. Zostaliśmy tylko ja z kolegą, lekko wstawieni, postanawiamy zrobić coś dużego. Możliwości nieograniczone, noc młoda, przechadzamy się po poznańskim Starym Rynku w poszukiwaniu kłopotów. Kiedy podchodzi do nas pani z parasolką, już wiemy jaka będzie atrakcja wieczoru.

– Ale macie 21 lat? – pyta sympatyczna blondynka z różową parasolką na ramieniu.

– Oczywiście – odpowiada jej dwójka dziewiętnastolatków, jeden elegancko ubrany, pod krawatem, drugi w zwykłej bluzie. Oboje modlą się w duchu, żeby nie zdradziły ich gładko ogolone, dziecięce jeszcze przecież twarze.

– Ok, przygotujcie tylko dowody osobiste i zaraz wchodzimy – mówi pani parasolka i prowadzi nas do jednej z frontowych kamienic. Wchodząc po schodach rzucamy sobie spojrzenia, pełne ekscytacji i poddenerwowania. Zbliżamy się do bramki, podchodzi do nas bezbrody Hagrid i mruczy pod nosem “dowody”. No więc udając pewność siebie, podajemy mu nasze dowody, licząc, że nie sprawdzi dokładnej daty.

Sprawdził.

joshua-k-jackson-202698

Zostaliśmy oddelegowani, znów zaczęliśmy spacerować po Rynku, szukając szczęścia w innych miejscach. Pchać się nigdzie nie musieliśmy, parasolki na widok mężczyzn od razu podbijały i zagadywały, zapraszały. Sytuacja z dowodami powtórzyła się jeszcze dwa razy, w końcu został nam jeszcze tylko jeden, znany nam klub go go w okolicy. Nie przypadkowo zostawiliśmy go na koniec. Różne historie krążą o tym miejscu, niektóre miejskie legendy, większość jednak można przeczytać w prasie. Miejsce owiane złą sławą zmieniało parę razy nazwę (czasem ciężko przypomnieć sobie aktualną), a to przez kilka milionów które ktoś tam wydał przez służbową kartę, a to przez różne rzeczy które rzekomo dosypywane są tam do napojów.

No więc podchodzi do nas parasolka, zapraszając do środka, mówiąc o darmowym wejściu. Udając zaskoczonych, przyjmujemy propozycję, zaczyna się ta sama procedura. Kiedy mamy podać nasze dowody osobiste ochroniarzowi, przez zasłonę wypada dziewczyna, która zaprosiła nas do środka

-Szybko, chodźcie, jest wolna loża – po czym zniknęła we wnętrzu. Nie trzeba było nam dwa razy powtarzać, schowaliśmy dokumenty i pospieszyliśmy do środka.

caitlyn-wilson-114549.jpg

Wnętrze było dokładnie takie, jak się spodziewaliśmy. Na środku niewysoki podest w kształcie znaku nieskończoności, na nim dwie rury. Dookoła poustawiane loże, czyli półokrągłe wgłębienia ze skórzanymi obiciami. W loży po naszej prawej stronie siedziała trójka starszych panów w garniturach, rozmawiali między sobą. Parasolka wskazała nam miejsca po drugiej stronie sali, naprzeciwko nich. Usiedliśmy, dostaliśmy kartę, jedna strona była z alkoholem dla nas, druga z drinkami które możemy kupować dziewczynom. Parasolka tłumaczyła to nam, pochylając się nade mną, wystawiając tyłek w stronę kolegi.

Podziękowaliśmy, zamówiliśmy po jednym, najtańszym piwie (16 zł za 200 ml, moje poznańskie serce pękało na pół), rozłożyliśmy się wygodnie na oparciach i zwróciliśmy wzrok w stronę pierwszej tancerki, która właśnie wchodziła na podest.

Wyglądała jak archetyp tancerki erotycznej, wysoka, długie nogi, falowane, ciemne włosy, smokey eyes. Miała na sobie czarną, koronkową bieliznę. Zaczęła się sennie bujać dookoła rury, jakby od niechcenia robiąc czasem jakiś szybszy obrót. Muzyka była raczej powolna, bardzo klimatyczna. Nie mogłem oderwać wzroku od jej oczu. Patrzyły w dal, wydawały się takie nieobecne. Zastanawiałem się o czym myślała. Pewnie starała się jak najbardziej wyłączyć. A może wręcz przeciwnie? Może napawała się spojrzeniami w niej utkwionymi? Stanowiło to dla mnie zagadkę. Po dwóch minutach tańca, zsunęła ramiączka stanika, który zjechał jej na brzuch. Wysunęły się piersi, raczej małe, ale ładne, okrągłe, jędrne. Muszę przyznać, że czułem się nieswojo. Nie wiedziałem czy powinienem się na nią gapić, jak faceci z drugiej strony pomieszczenia, czy rzucić czasem ukradkowo spojrzenie? Wziąłem parę nerwowych łyków piwa (co znaczy, że opróżniłem je do połowy, po roku czasu wciąż mnie boli to 16 zł 😅) i obserwowałem dalej taniec, który robił się coraz bardziej urozmaicony. Dziewczyna wspinała się na rurę i zmysłowo ześlizgiwała w dół. Wszystko trwało jakieś 5 minut.

Po pierwszym tańcu nastąpiło kilka minut przerwy, po czym na podest weszła druga tancerka. Łącznie była ich trójka. Podobne do siebie figurą, wszystkie z ładnymi, miłymi dla oka twarzami. Kiedy zaczął się czwarty taniec, na scenę znowu weszła pierwsza tancerka, piosenka się zmieniła, taniec nie. Poczułem, że wszystkie wypite tego wieczoru piwa (łącznie z tym za 16 zł) wzywają mnie do toalety. Po krótkiej dyskusji, przeprowadzonej w głowie samemu ze sobą, stwierdziłem, że poczekam do końca tego tańca, żeby nie przechodzić niezręcznie obok tańczącej dziewczyny.

Kiedy tancerka wróciła do baru, wstałem i podszedłem do jednej z barmanek, pytając o toaletę. Po schodach i korytarz na prawo. Byłem wręcz pewien, że wszystkie osoby w pomieszczeniu mnie obserwują. Wszedłem na górę, w przeciwieństwie do parteru, było tam cicho i brzydko. Sala była odbiciem lustrzanym parteru, z tym wyjątkiem, że ze ścian odchodziła farba, gdzieniegdzie leżały połamane krzesła, część pomieszczenia była pokryta folią malarską. Skierowałem się do korytarza z toaletami, który był w podobnym, opłakanym stanie. Wszedłem do ciasnego kibelka, sikając zastanawiałem się ile jasnych plam znalazłbym tutaj, zapalając ultrafioletową lampę.

Wracając musiałem minąć kolejną tancerkę, która wchodziła właśnie na podest. Jestem pewien, że po mojej twarzy przemarsz zrobiła Armia Czerwona. Usiadłem obok kolegi, dokończyliśmy nasze (po dwakroć za drogie) piwa i postanowiliśmy się zmyć. Oboje mieliśmy w głowach miejskie legendy, które mówią że po godzinie siedzenia w takim klubie, podchodzą dziewczyny, proszą o drinki. Jeśli nie kupisz, dziewczyna mówi ochroniarzowi że ją dotykałeś, w najlepszym wypadku jesteś wyproszony z miejscówki.

Wymieniliśmy się wrażeniami. Oboje zgodziliśmy się, warto było coś takiego przeżyć, nie warto było wydać tyle na piwo, raczej nie będziemy chcieli tam wrócić. Zobaczyliśmy co chcieliśmy. Poczułem się dorosły. Można wrócić do domu, iść spać i wstać rano na wykład.

joe-desousa-119050

Source: unsplash.com

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s