Hygge

Tytuł tego posta to jedno ze słów roku 2016 wyróżnione przez słownik Collinsa. Nie ma za dużo wspólnego z innymi słowami minionego roku takimi jak “Brexit” i “trumpizm”. Czym więc jest? 

Słowo jest duńskie, nie ma dokładnego tłumaczenia na język polski. Bardziej od tego, jakie ma znaczenie i wymowę, liczy się to, jak je czujesz. Hygge oznacza uczucie relaksu, odprężenia, swobody i wygody. Wyobraźcie sobie, że siedzicie z rodziną przy świeczkach i razem gracie w gry planszowe. Albo, że razem ze znajomymi leżycie na kanapie przy zapalonym kominku i popijacie grzane wino. Hygge to jesienne popołudnie, które spędziliście z czekoladą w kubku, nogami pod kocem i książką w rękach, spoglądając okazyjnie na deszcz za oknem. Czujesz klimat? 🙂

Hygge to “duński klucz do szczęścia”. Najtrafniejszy epitet, którego używa się, żeby przyciągnąć ludzi do tego pojęcia. W końcu każdy z nas chce być szczęśliwy, skoro więc Duńczycy, najbardziej szczęśliwi ludzie świata mają na to gotowy przepis, nic prostszego niż wprowadzić go w życie, prawda?

Usiądźcie wygodnie, zamknijcie oczy i pomyślcie o chwili, w której czuliście się bezpiecznie, kiedy było wam ciepło i wygodnie, kiedy otaczali was bliscy ludzie, kiedy byliście spokojni, nie myśleliście o obowiązkach, zaległych mailach i deadlinach. To właśnie jest wasz “hyggemoment” (tak, wymyśliłem teraz to słowo, choć nie zdziwię się jeśli już było ono przez kogoś kiedyś użyte).

Na to, aby dany moment można było zakwalifikować jako “hyggeligt” składa się kilka elementów, ale tak naprawdę patrzenie takie ma wymiar bardzo subiektywny. Jest jednak kilka kwestii, które mają ogólne zastosowanie i każdego potrafią hygge-wychillować (to też wymyśliłem, mam nadzieję, ze użyte po raz pierwszy). Oto one:

aidan-meyer-184877

  1. Światło

Hygge to przede wszystkim atmosfera. Każdy, kto uważnie ogląda filmy wie, że światło to ponad 60 procent atmosfery każdej sceny. Według Duńczyków, najprzytulniejsze jest światło świeczek. Nie rażące, ciepłe i zwyczajnie przyjemne. Im więcej świeczek, tym lepiej!

2. Ludzie

Rodzina czy przyjaciele, najlepiej czujemy się wśród swoich. Przebywanie z bliskimi daje nam niepowtarzalne poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście hygge-wieczór (trzecie słowo jednego dnia, wow) można też spędzić samemu (lub z kotem), ważne żeby czuć się swobodnie.

3. Jedzenie i napoje

Domowe jedzenie to jeden z filarów hygge. Oczywiście siedząc w restauracji też można czuć się hygge, jednak przygotowany przez samego siebie posiłek tworzy jeszcze bardziej kameralną atmosferę. Ciepłe napoje, takie jak grzane wino, piwo, kakao i czekolada są jak najbardziej wskazane, podobnie jak świeżo upieczone ciastka, gulasz, czy cokolwiek co wyszło z waszej kuchni. Pamiętajcie, żeby cieszyć się jedzeniem i na chwilę zapomnieć o kaloriach!

4. Komfort

Dużo, dużo poduszek, koców, grube skarpety i swetry. Idealnym hygge-kącikiem (tak wiem, już się robi nudno z tymi neologizmami) jest fort z koców i poduszek. Ważne żeby było ciepło, wygodnie i swojsko.

5. Muzyka

W żadnej z publikacji mówiących o hygge nie spotkałem się z żadnymi informacjami o muzyce. Nie wiem jak u was, ale dla mnie Wigilia Bożego Narodzenia nie będzie kompletna bez kolęd, które cicho lecą w tle. Ledwie słyszalne, ale jednak siedzą gdzieś z tyłu głowy. Najbardziej hygge playlista jaką znalazłem to “Acoustic Covers” na Spotify. Puśćcie ją na następnym spotkaniu, zobaczcie jak bardzo zmieni się wtedy atmosfera.

Te wszystkie czynniki to mój eklektyczny przepis na hygge. Jak wspomniałem odczuwanie hygge jest subiektywne, dlatego można się nim bawić, naginać niektóre zasady. Wszystkie opracowania, z którymi się spotkałem są zgodne; technologia nie idzie w parze z hygge. Jako milenials nie zgodzę się z tym. Kiedy razem z przyjaciółmi leżymy razem na kanapie przed telewizorem, po aktywnie i wspólnie spędzonym dniu, z nosami w telefonach, czuję się bardzo hygge. Publikujemy zdjęcia, pokazujemy sobie filmiki czy oznaczamy się w komentarzach; wspólnie spędzamy czas, cieszymy się swoją obecnością, nawet jeśli czasem nikt nic nie mówi.

charlie-deets-134143

Kiedy pisząc ten post, uporządkowałem sobie w głowie, czym jest dla mnie hygge, dochodzę do wniosku, że aby się naprawdę nim cieszyć, hygge wymaga od nas trochę dojrzałości. Nie zawsze potrafimy docenić szczęście, które dają nam otaczający nas ludzie i nie zawsze potrafimy cieszyć się chwilą, dopiero patrząc na różne chwile z naszego życia z perspektywy czasu i z lekkim dystansem dostrzegamy tego rodzaju subtelności.

Na zakończenie, aby dać ostatni dowód na to jak subiektywne może być odczuwanie hygge, podzielę się najbardziej hygge momentem z mojego dzieciństwa. Jest noc. Jadę z moją rodziną samochodem. Za oknem pada śnieg. Z obydwóch stron drogi gęsty las, wypełniony nieprzeniknionym mrokiem. Jedyne źródło światła to lekka poświata deski rozdzielczej. Mój tata kieruje w skupieniu samochodem, moja mama, siostra i ja drzemiemy albo szepczemy o zupełnie nieważnych sprawach. Tylne siedzenia przygniecione kocami, szalikami i zimowymi kurtkami. Taki mały, mobilny sklep cynamonowy. Thats hygge to me.

Jeśli chcesz poczytać więcej o tym temacie, który zaledwie tutaj liznąłem, polecam dwie książki:

“Hygge. Klucz do szczęścia” Wikinga Meika oraz “Hygge. Duńska sztuka szczęścia” autorstwa Tourell Soderberg Marie.

 

Advertisements

One thought on “Hygge

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s